|
Chwile z życia codziennego te piękne dodające energi, i te o których chciałabym zapomnieć....
Jaka jestem zastanawiasz się ? Zawsze jestem sobą. Zawsze niepoprawną romantyczką i lubię nią być. Zawsze mówię i piszę, co myślę. Może dlatego często za to obrywa mi się w życiu. Choć nie zawsze dosłownie. Czasami między mówię wierszami, dlatego uważniej wsłuchuj się w me słowa. Cenię ludzi, którzy mają własne zdanie, choć zazwyczaj zostaję przy swoim.
niedziela, 29 stycznia 2012
Wyszlam na wieczorny spacer polaczony z niewielkimi zakupami na Brodwey-u. Takie piekne niebo osnute gwiazdami i ksiezyc jak rogalik posrod nich wydaje sie byc najwazniejszy. Zimne orzezwiajace powietrze chlodzi policzki lecz cudownie tak spacerowac czesciowo pustymi uliczkami Thatcham, gdy czuje sie ta swiezosc zimnego oddechu i mysli same przychodza do glowy. Moze jest ich zbyt wiele lecz nie potrafie powstrzymac ani na chwilke, by daly odpoczac mym odczuciom. Wrocilam wczesniej dzis z pracy niz zazwyczaj, sloneczko tak pieknie swiecilo przed 17-ta a mysl, ze od jutra mam 2 dni wolnego tylko dla siebie powoduje iz usmiecham sie do mijajacych mnie ludzi. Bede miala czas, by przemyslec w spokoju wszystko co powinnam wiedziec i zrozumiec. Jest tego troche, bo zostac banita to dla mnie nowe doswiadczenie i chcialabym poznac przyczyne. Mam czas juz dzis wieczorem zaczac od poczatku, uwaznie przegladac 1938 informacji z 39 stron tak kiedys waznych i jakze istotnych dla mnie samej po ktorych zostala jedynie biala plama...Nic nie zniklo, jest tam gdzie powinnno byc, bo zaistnialo.To moje slowa, mysli, sekundy w ktorych chwila stawala sie jedyna, niezwykla. Bylo w mym zyciu, choc tak skrupulanie posprzatano, wyczyszczono i wypolerowano, by lsniaco blyszczalo. Coraz bardziej zaczynam nabierac do tego dystans, moze dlatego chce wiedziec: kiedy w ktorym momencie to wszystko sie zaczelo, jak dlugo trwalo, bo kiedy sie skonczylo juz wiem. Nim sie calkiem oddali, chce wiedziec dlaczego ludzie sa tacy i co powoduje, ze popelniaja bledy z ktorych nie ma juz powrotu. Sama je popelniam lecz czesto robie to swiadomie, bo chce sprobowac jak to jest i wcale sie tego nie wstydze chowajac glowe w przyslowiowy piasek. Tak jakby nic sie nie stalo, nic nie wydarzylo, nic nie mialo miejsca... Stalo sie, wydarzylo sie i mialo miejsce. Slowo po slowie, zdanie po zdaniu. Kazda minuta godzina i dzien w ktorych moje mysli staly sie tylko biala niepotrzebna plama. Dlatego te 39 stron skrupulatnie zabezpieczone to moja lektura, informacja i nauka...
Gdzies tam mysli lacza sie w marzenia, gdzies tam mamy swe pragnienia... Byłam jak slodka melodia, bo mogles dotknac nie tylko mej duszy…Przegladajac sie we mnie jak szalony, by nie umknol nawet najmniejszy szczegol, choc wzrok twoj przed moim zawsze uciekal. Przemieniales mnie w obrazy wyobrazni noca, gdy niebo utkne gwiazdami dotykales opuszkami mysli najskrytszych pragnien, bo tylko tak mogles przedostac sie do mej duszy…Pragnoles mojego nieprzyzwoicie pieknego ciala. Zachlanie drzacymi i spranionymi ustami spijales z niego nektar, a ja delikatnie unosząc i falujac biodrami przyzwalalam ci na wiecej…Za kazdym razem nie bylo za wiele i dosc, moze dlatego malowales moja dusze kolorami teczy. W dzien tanczylismy myslami, w nocy westchnieniami, aby znow dotknac mnie nienasyceniem swym z niesmialoscia szukales slow. Doznawales nieziemskiej rozoszy…wyobrazni obrazami powstal moj portret na plotnie lubieznego pozadania bys mogl jedynie ty go ogladac od wieczora aż do samego rana… Bylam jak...pragnienie Julie Bell
środa, 25 stycznia 2012
Coraz wiecej wspominam miejsce, gdzie czulam sie jak ryba w wodzie. Czyli moj niewielki ogrodek, ktory dawal tyle radosci samym byciem. Wsrod codziennych obowiazkow zawsze znajdowalam czas, by cieszyc sie jego widokiem a roslinki w nim zapewne cieszyly sie moja obecnoscia, bo tak pieknie i bujnie kwitly jakby chcialy mi powiedziec: To dla ciebie jestesmy, bys mogla przy nas odpoczac i nacieszyc oczy :) Kazda wolna chwile poswiecalam kwiatom w ogrodzie i sprawialo mi to ogromna frajde, to tak jak cos co fascynuje z kazdym dniem inaczej, bardziej, zadziwiajac bujnoscia, coraz to zmieniajacymi sie odcieniami barw. Codzien nowa galazka, nowy listek, paczek i cudowny kwiat. Kazda pora dnia byla dobra, by dojrzec zmiany jakie zachodzily nie tylko w ogrodzie lecz w nawet najmniejszej znajdujacej sie tam roslince. Niektore z nich przywozilam z zagranicy, by cieszyc nimi oczy. Po prostu nie moglam sie oprzec pokusie posiadania tej rosliny, jesli tylko byla niezwykla. Tak prawde mowiac, kazda z nich taka byla...:) Odmiennosc przeobrazania sie ogrodu w kazdym miesiacu facynowala i chyba to mi pozostalo do dzis, gdy przechadzam sie uliczkami Thatcham widze tak wiele odmian roslin sprowadzonych chyba z calego swiata. I najpiekniejsze jest to, ze zielono jest tu caly czas nie zaleznie od pory roku. Wspominam coraz czesciej ogrod w ktorym moje kwiaty tak cieszyly serce... Ogrod czerwiec ...
Kazdy miesiac mienil sie wielobarwnymi odcieniami, dajac radosc samego przebywania. Tam odpoczywalam i wtedy przychodzily najpiekniejsze mysli, a ogrodek choc niewielki lecz mial swoj urok...:)
Teraz moj ogrodek miesci sie na parapecie niewielkiego okna w pokoiku, i chociaz posiadam tylko trzy odmiany: kalanoche, storczyk ktory obecnie odpoczywa i nabiera sil, oraz fiolek alpejski, ciesza codziennie swym widokiem. Bo jakze moglabym bez mych roslinek...:)
wtorek, 24 stycznia 2012
Minely 3 dni w ktorych mialam czas na przemyslenie wielu spraw i dochodze do wniosku, ze jednak anioly nademna czuwaja i co jakis czas podpowiadaja co robic. Pojawiaja sie czasem w postaciach spotykanych ludzi lub wydarzen. Wtedy usmiecham sie do siebie i juz czuje pewna ulge, ze jednak swiat jest piekny i cos zawsze moze pozytywnego mnie spotkac. Samo to, iz ludzie ktorych tu spotykam darza mnie czesto niezrozumiala sympatia jest cudowne i buduje. Czasem zdarza sie ktos, kto zupelnie mnie nie znajac zaczyna rozmowe. Spotkalismy sie jedynie podczas brekfestu porannego i poludniowego lanczu lecz widac w oczach pozytywna energie w moim kierunku. Zupelnie zaskoczona, ze po paru zamienionych zdaniach w jego lamanej angielszczyznie, pyta mnie czy jestem szczesliwa tu, a za pare godzin przerywa mi nagle prace mowiac:" Juz wychodze i jutro mam wolne..". A ja na to: what ??... i tu usmiech :) Dlaczego mi to mowi, bylam rownie zaskoczona jego wizyta, jak i informacja skierowana w moim kierunku. To mile i troche zabawne dla mnie zdarzenie. Nie jedyne w tym wlasnie dniu, porankiem kierowca autobusu ktorym udaje sie codziennie do pracy z Thatcham do Newbury zagaduje gdy juz dojechalismy na bus station :" Czy do pracy jade i o ktorej koncze...". Tu znow usmiech, tyle razy jechalam wsrod tylu pasazerow i nagle zaskoczona pytaniem angielskiego kierowcy autobusu. Odpowiedzialam ze pozno koncze :) Wszystkie te male przypadki w ktorych usmiech gosci na ustach powoduja, ze coraz pozytywniej mysle o roznych innych sprawach, ktore teraz wydaja sie nie az tak istotne jak kiedys. Przez ten czas pobytu tu w Anglii, spadlam na wadze nawet nie wiem jak i kiedy to sie stalo. Czuje sie lekko przymierzajac w sklepie ciucha o numerze 12, ktory jest za duzy, a pasek u spodni powiekszyl sie o 2 dodatkowe dziurki. To juz 4 dziurki od przylotu :) W pracy idzie mi coraz lepiej, nawet zdobylam sympatie u 2-ch angielek, ktore wiedzialam ze czuja antypatie do obcokrajowcow. W domu zawsze czeka na mnie bukiet pieknych kwiatow i gdy tak na niego spogladam, to usmiech sam uklada sie na ustach. Przy nim moja Adele, Tomasz, Woman to Woman i Diary Bridget Jones`s. To tak jak delikatny i pozytywny dotyk zycia mowiacy: "Bedzie dobrze jeszcze zaswieci slonce..."
Zdarzaja sie w moim zyciu rowniez drazliwe dotyki, ktore swiadomie spowodowalam, by dowiedziec sie tylko jedynie malej prawdy. W jednym zdaniu pytajacym o pewien kontakt nazwijmy ja pani M, dowiedzialam sie iz to wlasnie byl ten najbardziej drazliwy i byc moze wrazliwy dotyk, ktory nie mialam prawa ruszac. Zapewne wazniejszy odemnie samej, bo natychmiastowa reakcja lancuchowa poszla w ruch. Zablokowanie mnie i usuniecie mojego istnienia w kogos zyciu. Bez mrugniecia okiem przestalam istniec w kregu pewnych znajomych. Jak nie potrzebny przedmiot, zabawka ktora juz sie znudzila, zbyt malo wazna by byc wsrod innych, bardziej interesujacych. To byl dotyk bolesny i pokazujacy gdzie moje miejsce. Poza wszystkim co mozliwe...Pozniej pare dni pod rzad dostaje od tej samej osoby, ktora jednym pociagnieciem skreslila chwile mego zycia, wiesci sms:.. " Milego dnia ". Moze ktos mi powie co to ma oznaczac...? Jak to rozumiec, nie potrafie pojac swym umyslem... Czuje sie jakby nadal, ktos zaciagal na mnie ogromny sznur i zaciskal coraz mocniej petle.
niedziela, 22 stycznia 2012
Ciesze sie, ze mam pare dni odpoczynku. Bardzo chcialabym, by wyjazd pomogl przemyslec spokojnie wiele spraw. Moze po powrocie wszystko odmieni sie na lepsze, a ja znow bede cieszyla sie kazda najmniejsza chwila. Bo tam, gdzie jade na mnie czekaja i wiem o tym dobrze, tego nie da sie ukryc. Tam usta same ukladaja sie w usmiech, a teraz tak bardzo tego mi potrzeba. Tak lubie to robic...Po prostu zwyczajnie usmiechac sie, nawet do ludzi ktorych nie znam. "Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu" autor mysli - Gabriel García Márquez
Te mysli Marquez`a coraz bardziej kolataja sie w mojej glowie, zwlaszcza w ostatnich dniach minionego tygodnia.
piątek, 20 stycznia 2012
Chcialam byc, chcialam miec, chcialam czuc...bylam glupia. Tak zwyczajnie i po prostu moc odczuwac, to co gdzies ulotnie umyka, gdzies w oddali tli sie mala iskierka rozpalajaca zmyslow granice. To byl sen, piekny sen otoczony marzeniami, ktore drzemia w kazdym romantyku. Otulalam i piescilam skrawki duszy nieobecnej, niewidzialnej. Tak slodko poczuc cos, co drzemie snem rozbudzajac go zwyklym dotykiem mysli spragnionych. Bylam glupia...plynac gdzies w nieznany swiat, uwierzylam choc to tylko byla jedynie chwila zycia. Tylko ja bylam w niej, i nikt poza mna nie odwazyl sie dosiegnac gwiazd na niebie...
Teraz tak bardzo chce przytulic sie cichutko i... ...nie chce marzyc
...nie chce snic
...nawet myslec
Pragne jedynie czuc to co nieodczuwalne, slyszec to co nieslyszalne, widziec to co niewidzialne. Tak niewiele lecz prawdziwie.
Chcialam byc, chcialam miec, chcialam czuc...i`m stupid.
Tak bardzo lubie spacery i gdy pewnego razu jesiennym cieplym wieczorem wybralam sie na dosc dlugi spacer posrod drzew dojrzalam piekny dom, a wokol niego obszerny ogrod z wieloma kwiatami. Byl niezwykly, moze nie zbyt duzy lecz przykuwal swym ciekawym wygladem. Caly z drewna, z balkonikami na ktorych rowniez zauwazylam donice z roznorodnymi odmianami roslinek. Czulam, ze nie przejde obok niego obojetnie nie zwracajac uwagi na to, co zawsze mnie fascynowalo, co sprawialo iz usmiech sam malowal sie na twarzy. Stalam tak z boku i przygladalam sie temu wszystkiemu, gdy nagle w drzwiach domku ukazal sie jego wlasciciel, twarz mial pogodna lecz w oczach widac bylo smutek. Dlaczego twoje oczy sa tak smutne - spytalam Bo mam piekny ogrod, lecz chcialbym by ktos rowniez ze mna cieszyl sie jego pieknem - odpowiedzial Wiesz ja tak kocham rosliny, moze bede tu przychodzic i cieszyc sie razem z toba - odparlam Zgodzil sie bardzo chetnie, wiec postanowilam sprawic by znow jego oczy nabraly blasku. Bo wiem, ze oczami rowniez mozna sie usmiechac okazujac radosc. Przychodzilam porankiem, gdy rosa jeszcze nie splynela z listkow, a poranne promyki swym cieplem ogrzewaly kazda galazke krzewow znajdujacych sie w ogrodzie. Przychodzilam poludniem, gdy slonce w pelni rozrzewalo kazda z nich i trzeba bylo niektore oslaniac. Przychodzilam wieczorem, by usiasc na laweczce i razem z nim zachwycac sie niezwykle bujnej roslinnosci wokol domu. Zauwazylam po pewnym czasie iz zmienily sie jego oczy, juz nie byly takie smutne. Bardzo mnie to ucieszylo i zaproponowalam, by wspolnie nie tylko przygladac sie tym roslinom lecz pielegnowac je, bo zauwazylam ze obojgu sprawialo nam to przyjemnosc. Tak biegly dni posrod pieknych chwil w czarodziejskim ogrodzie jego wlasciciela. Podzielilismy nasze obowiazki, on rano podlewal kwiaty ja urywalam kazdy przekwitly paczek. Po poludniu oslanialam przed sloncem roslinki, on przycinal zbedne galazki. Wieczorami po podlaniu wszystkich roslin siadalismy na wspomnianej laweczce i cieszylismy oczy widokiem pieknie rozwijajacej sie roslinnosci w naszym ogrodzie. Tak juz pozwolil mi go nazwac... Przeciez razem go pielegnujemy, wiec jest nasz - powiedzial Bardzo ucieszylam sie, czujac iz chyba zrozumial jak wazny dla mnie byl czas spedzany posrod jego roslin. Tam kazdy poranek byl inny, cudownie bylo patrzec jak nasza praca daje radosc nie tylko naszym oczom lecz i sercu...Lecz przyszedl moment gdy musialam wyjechac dosc daleko, by zalatwic pare spraw osobistych. Nie bylo mnie tylko pare dni, bylo to na poczatku lata, gdy najbardziej ogrod nabiera barw, a po przyjezdzie zastalam ogromne ogrodzenie zaslaniajace piekno ogrodu i zamknieta brame. Chcialam sie wspiac, lecz byla za wysoka, a ja za mala by choc troche popatrzec jak tam nasze roslinki sie rozwijaja. Bylo mi smutno i nie rozumialam dlaczego nie mam juz dostepu, co mogla sie wydarzyc przez tak krotki okres mojej nieobecnosci. Postanowilam wziasc drabinke i spiac sie troche wyzej, by choc roche spojrzec co spowodowalo taka zmiane. Z trudem wdrapalam sie na ostatni szczebel i zajrzalam. Na naszej laweczce siedzial on i ktos inny, spogladali tak jak my usmiechnieci na piekno ogrodu. Czulam sie okropnie, nie rozumialam dlaczego tak sie stalo ? Zobaczyli mnie... Kto to jest ta kobieta - spytala ona Nie znam jej - odpowiedzial on Poczulam cos w rodzaju bolu w srodku i pomyslalam: Jak bardzo on musial mnie nienawidziec, by nie przyznawac sie do wczesniejszej znajomosci i odgradzac sie tak wielkim plotem... Ten plot nie byl az tak bolesny lecz swiadomosc iz istnieje ktos na swiecie, kto jak jednym pstryknieciem palca potrafi usunac mnie ze swego zycia...Teraz moje oczy sa smutne, choc usta czasem uloza sie w usmiech i tego juz nic nie zmieni, to we mnie pozostanie. Zaczelam zastanawiac sie, dlaczego sa tacy ludzie na swiecie ktorzy decyduja o naszym byc albo nie istniec w ich chwilach zycia...ale jak mowi Tomasz w swej piosence: - ponoc aby twarz zachowac sumienia w sobie trzeba zgasic zal - ponoc marsjanie maja siedem palcow u stop - milosci nie szkodzi skok w bok - yeti uzywa colgate - toplez poprawia wzrok - a wiara to opium dla rzesz.....
poniedziałek, 16 stycznia 2012
W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy Dostalam te slowa ponad rok temu od znajomego na NK, ktory wie jak kochalam swoj ogrod i teraz mi go tu brakuje najbardziej. Tak piekne slowa i zastanawialam sie kto je napisal, a jesli napisal zapewne odczuwal podonie jak ja. To piosenka zespolu Daab i pamietam ja dobrze, bo mowila o czyms co piekne i z kazda chwila niepowtarzalne. Co oddaje z nawiazka, gdy sie go pielegnuje calym sercem.
Taki byl moj ogrod i w nim moje roslinki... Dziekuje Piotrze :)
Lodowa gora tak bardzo spietrzyla swoje warstwy iz nie sposob rozmrozic ja nawet ogromem promieni palacego slonca. Chlod przeszywa od stop po czubek glowy. Za oknem mroz trzyma mocno od samego poranka, a przeciez juz poludnie i sloneczko cieplutko stara sie jak moze ogrzac schlodzone tak bardzo mysli. Wychodze na spacer po uliczkach Thatcham, by choc na chwilke pobyc sama z moimi juz nie pytaniami, znam na nie odpowiedz.
Sa tak proste, wymazane jednym pociagnieciem gumki, ktora rozwiala wszystkie watpliwosci pokazujac gdzie moje miejsce. Tam, gdzie powinnam byc wsrod ludzi ktorzy potrzebuja mojej obecnosci w ich zyciu, chca bym byla nie ukrywajac mej tozsamosci przed calym swiatem. Nigdy nie wchodzilam i nie chce wchodzic tam, gdzie mnie nie chca. Nie bede zabiegac o nic i nie mam zamiaru o cokolwiek prosic. To nie moj styl uczestniczyc w czyms, gdzie nie jestem mile widziana, Wymazanie gumka, jest takie proste i nie ma juz powrotu. Nikogo w swym zyciu jeszcze nie wymazalam, choc moglabym. Bo to chyba najgorsza rzecz jaka moglabym zrobic komus z kim wiaze jakies minutki swego zycia. To nie do pomyslenia by zostala jedynie pusta biala plama posrod ludzi, ktorych uwazam za dobrych znajomych. Moze to dobrze, bo byc tam posrod ludzi ktorzy o sobie maja nie zbyt dobre zdanie lecz mianuja sie przyjaciolmi, to chyba nie klimaty dla mnie. Mowic co innego i robic odwrotnie, pisac i usmiechac sie dokopujac jeszcze bardziej lezacego. Nie zwazajac na to czy jest to prawda, czy tez nie, byle bylo pieknie wygladzone i wygladalo jak prawdziwe. Reszta dla nich nie jest istotna, nie wazna lub zbyt malo wazna. Zapewnie jest z tym dobrze i niech juz tak pozostanie...
Mijam uliczki jedna po drugiej, jak tu pieknie. Tyle ciepla pomimo mrozu, spogladam na niewielkie domki otoczone zielonymi krzewinkami. Juz pare przecznic i bede w domku na Rotary Way, gdzie czeka na mnie cieply obiadek.
Na parapecie okna zawsze w wazonie bukiet swiezych kwiatow. Zza sciany uslysze napewno Kube grajacego jakis utwor na swojej gitarze i czasem cos nucacego pod nosem. Przywita mnie jak zawsze wesolym glosem i usmiechem. Ma w sobie tyle ciepla i pozytywnej energii przypominajac mi syna, za ktorym ogromnie tesknie. Pozniej zapewnie wlacze pare plytek, ktore wplywaja na mnie pozytywnie Woman to Woman, Toni Braxton, Adele 21, moze jeszcze Bridget Jones`s Diary i oczywiscie plytke otulona wspomnieniami Tomasza Zoltko.
Choc gora lodowa pozostanie, chlod musi minac...
niedziela, 15 stycznia 2012
Czuje sie teraz jak dodatek do zycia, ktory kiedys zaistnial po to tylko, by chwilowo sprawic komus przyjemnosc. Dodatek ktorym mozna poniewierac, smiac sie z uczuc przekazanych, kpic z wszystkiego co mozliwe, by calkiem dobic lezacego. Moze jeszcze pare kopniakow odpowiednim listem wyrwanym posrod paru, oczywiscie z zalacznikem, by byl bardziej realistyczny i dobijajacy... potem usmiechnij sie, ze udalo sie najbardziej szczerze, posrod szczerych tak cudownie, dokopac z jeszcze wieksza sila...skad to wszystko wiem? bo ukazal sie u mnie w statystykach... zalacznik.wp.pl/07/d635/listHTML.html Wiec smiejcie sie razem bo zaufalam, bo chcialam wiedziec, bo wierzylam w cos co nierealne.
Dodatki w zyciu przeciez nigdy nic dla nich nie znaczyly, bo znalazlam sie, pojawilam sie...nie powinnam byla zaistniec..
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Niepowtarzalni
Pokarm dla duszy
Tu zaglądam
|
Prezentowane tu myśli są mojego autorstwa w rozumieniu prawa podlegają ochronie. Zabronione jest ich kopiowanie i dalsze rozpowszechnianie bez mojej zgody.


